3 sty 2017

Małe szkiełko witrażu

Już 15 stycznia nasze serca po raz 25 zagrają w rytm Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 25 lat to dobra okazja na podsumowanie, ile dobrego udało nam się dokonać wspólnie przez ostatnie lata. To także dobra okazja do wspomnień, dlatego dowiedzieliśmy się, co na temat WOŚP ma do powiedzenia Przemek Lewicki, który był zaangażowany w organizację finałów w latach 2001-2009 (w tym przez wiele lat był bezpośrednim szefem sztabu). Wypowiedź Przemka publikujemy poniżej i zachęcamy Was do lektury!


Dwadzieścia pięć lat z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy. Każdy z grających jest małym szkiełkiem witrażu.

Kiedy w połowie 2000 roku po 7. Finale wraz z przyjaciółmi z ZHP, znajomymi i mnóstwem pozytywnie zakręconych ludzi podjęliśmy decyzję, że przejmujemy batutę nad dyrygowaniem oleśnicką orkiestrą, nikt z Nas nie spodziewał się, że będzie to Nasz stały element codziennego życia.
Pierwszy finał w 2001 roku była dla Nas wielkim wyzwaniem. Jednak co Nas nie zabije, to Nas wzmocni. Mnóstwo spraw organizacyjnych na głowie, mnóstwo rozmów z poważnymi ludźmi w instytucjach, prywatnych firmach ... Młodzi ludzie w zielonych mundurach szarpnęli się na coś wielkiego. Młodzi, ale z wielkim sercem. Tak wielkim jak bijące od 25 lat czerwony symbol WOŚP.
2001, 2002, 2003 ... Każdy kolejny finał to nowe doświadczenie, nowe wyzwania, ale i nowe przeszkody. Mimo tego cała machina z roku na rok pędziła do przodu, angażując w to coraz więcej osób. Mimo trudu jak pogodzić życie prywatne – szkoła, studia, praca, co niektórzy już rodzina – z tą całą szaloną „kręciołą” finałową stawaliśmy na wysokości zadania żyjąc w przekonaniu, że „letnia zadyma w środku zimy” będzie grać do końca świata i jeden dzień dłużej. Tak jak powiedzieliśmy, tak jest do teraz.
Nikt z Nas, którzy byli przy pierwszym finale organizowanym przez ZHP w Oleśnicy nie żałuje tego, co dał od siebie, gdyż wiemy, że kiedyś to dobro może do Nas wrócić i nie przeszkadzały Nam żadne słowa krytyki a nawet czyny kierowane wobec wolontariuszy przez przeciwników.
25 lat minęło, a ja pamiętam jak dziś kiedy pierwszy raz przed 10. finałem miałem okazję osobiście spotkać się z Jurkiem Owsiakiem i zadał wtedy mi jedno pytanie „Po co to robisz?”
Naprawdę nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć i wyrzuciłem z siebie coś w stylu „Bo sprawia to mi i innym radość”. Po chwili zacząłem się zastanawiać, że mogłem chyba bardziej to przemyśleć, jednak wtedy Jurek zaczął rozmowę o wszystkim byle nie o WOŚP. Rozmawialiśmy o historii, o rodzinie, o pogodzie i generalnie o życiu. Wtedy właśnie dowiedziałem się, o czym bardzo mało osób wie, że główny dyrygent WOŚP, Jurek Owsiak, jest z zawodu witrażystą. Nie będę ukrywał, że byłem zaskoczony i na koniec rozmowy usłyszałem słowa, które będę pamiętał do końca świata i jeden dzień dłużej „Witraż to kompilacja malutkich kolorowych szkiełek. Każdy z Nas, Ty, ja i te miliony osób, które grają razem z Nami są właśnie takim szkiełkiem. Razem tworzymy wspaniały witraż, który powoduje, że świat jest bardziej kolorowy a przy okazji możemy komuś pomóc”. 
Trudno mi się z tym nie zgodzić i mimo tego, że aktywnie już nie uczestniczę w organizacji finałów to cieszę się, że robią to inni i wiem, że robią to jeszcze lepiej niż My kilkanaście lat temu. Mimo upływu lat nadal żyję w przekonaniu, że WOŚP to coś wyjątkowego, czego inni mogą Nam zazdrościć.

Przemek Lewicki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz